WRC Łotwa

September 2, 2017

Na start w Mistrzostwach Świata w 24 godzinnym rogainingu zdecydowałem się na nie długo przez samymi zawodami. http://wrc2017.rogaining.lv/en/ Nie sądziłem, że w tym roku wystartuje w tak długim biegu. Ostateczny test przeprowadziłem na Szadze TP 100. Mimo nałożonego zmęczenia dałem radę.

Na WRC nie oczekiwałem żadnego konkretnego miejsca, ale chciałem osiągnąć jak najlepszy wynik. Baza zawodów mieściła się na łące w centrum Parku Narodowego Raźno. Dojazd szutrówką i spanie w namiotach. Organizator przywiózł prysznice, ubikacje, zlewy, dodatkowo płatny namiot  z miejscami do spania, sklepik, itp. 

Przy robieniu zdjęcia powstała ciekawa poświata nad flagą Polski.

Otwarcie Mistrzostw.

 

 Na Łotwie dzień przed zawodami pojechaliśmy przetestować teren na modelowej mapie. Malutki wycinek mapy a 2,5 godziny spędziliśmy na nim. Przyglądałem się dużo mapie i terenowi, Michał próbował biegać a ja z nim, chodź nie chciałem się forsować przed startem. Wiadomo było jedno, trzeba będzie szukać przebiegów drogowych, gdyż białe na mapie to jak jasno zielone u nas a zielone to ciemno zielone. Pomarańczowe to z reguły wysoko zarośnięta łąka.... Mapa była robiona na podstawie mapy topograficznej i ortofotomapy  więc była mało szczegółowa. Dużo dróg zaznaczonych na mapie nie było w terenie, chodź jeżeli ludzie szli w dane miejsce chcąc pobiec zaznaczoną drogą to wyrabiali ścieżki w miejscach gdzie powinna być droga. W taki sposób organizator stworzył drogi tam gdzie chciał :D Po treningu poczułem lekki ból w kolanie, który chodzi za mną od powiedzmy listopada 2016. Na starcie stanęło 426 drużyn z całego Świata, ale głównie z Łotwy, Rosji i Estonii.

Trasę planował głównie Michał, wyszły mu dwie duże pętlę. Oczywiście czas najszybciej na Świecie leci na planowaniu trasy w czasie rogainingu, jeżeli ktoś by się pytał :)  Na początek wzięliśmy większą, wydawało się lepiej punktowaną. Nie zdążyłem dokładnie zmierzyć pętli ale mogło być nawet 70 km. Postanowiłem opróżnić plecak z bułek i kilku batonów. Wezmę je na drugą pętlę ;) Pierwsze godziny były dobre, drogami biegaliśmy w lesie szliśmy, zresztą za bardzo nie dało się biegać, ale szybko powstawały rewelacyjne do biegania ścieżki między punktami, idealnie wyznaczone przez czołowych rogainerów świata. Punkty z wodą mieliśmy tam gdzie skończyła się nam woda w bidonach :) Szybko przyszło nam się zamoczyć do szyi, potem kolejny raz  przed 7(14). Jak widać poszliśmy w łąkę, niestety po chwili normalne zarośla zamieniły się w zarośla wyższe od człowieka, ale staraliśmy się iść, iść ścieżką wydeptaną przez poprzedników. Tak i tak była to walka z roślinnością. Po drugiej stronie rzeczki był las. Michał postanowił przejść, wody do szyi a może głębiej. Dał radę ja idę dalej widzę trawę w wodzie, to może będzie płytko, niestety. W dodatku, że zacząłem tracić grunt, tzn. bagno na dnie, plątałem się w roślinność wodną, nie daje się iść ani płynąć, wpadam w panikę. Michał szybko podaje mi długi kij i wyciąga jakoś. Rzeczkę przed punktem dało się pokonać bezpieczniej bo można było trzymać się przechylonej brzozy, ale i tak wody było do szyi. Dobrze, że byliśmy tutaj w czasie kiedy były naprawdę ciepło. Czerwony kolor to marsz / walka z roślinnością, żółty to szybki marsz, zielony bieg.

Dalej szło nam całkiem nieźle, ścieżki na górkach zrobione przez innych niczym w górach, przyjemność z biegania. Nocą biegło się dobrze. Patrząc aktualnie na ślady, wygląda na to, że może byliśmy około 10 miejsca. Nie widzieliśmy innych drużyn poruszających się naszym tempem. Straciliśmy przy PK z głazem, gdyż ścieżka przechodziła obok i przegapiliśmy sam głaz, jak zresztą inne drużyny co akurat tam się kręciły. Był też punkt za 8 który znalazłem i przy którym chciałem poczekać na Michała, który był gdzieś za mną, ale będąc 2 metry przed nim usłyszałem, że punkt się podbił (system bezkontaktowy)  Krzyczałem do Michała, żeby się pośpieszył, ale jak się okazało światełka za mną to byli Chinole.... Michał dotarł ponad minutę po mnie i nie zaliczono nam tego PK... 

Na punkcie z wodą przy jeziorze był nawet sok pomidorowy, niestety chyba to on zaszkodził Michałowi.  Niedługo potem skończyło mi się jedzenie. Tak to jest jak się nie kalkuluje dobrze trasy i jedzenia. Do bazy daleko, chciałem wyciąć dużo PK z planu pętli, ale ostatecznie niewiele pominęliśmy, gdyż nie czułem głodu przez pewien czas potem a biegło się dobrze. Michał jak to on nic nie jadł :D Potem nawet zjadłem jego żurawinę z daktylami. 

Trafiliśmy na WS z mapy czyli źródło, tak jak myślałem, była to studnia z czarną wodą. Musiałem ja sobie nalać ... Przy studni leżały przykryte folią butelki .... nie to byli ludzie, którzy postanowili się wyspać okrywając się szczelnie przezroczystą folią, tak że nie było ich widać, bo mieli ją zaparowaną. Jak się spytałem, czy żyją (po Polsku ;)) to się poruszali :D

Zaczęło świtać,  zmęczenie, brak jedzenia może małe zatrucie i tempo spadło... Nawet jak maszerowałem to głośno sapałem, ale za to dobrze dotleniałem komórki i dało się podbiegać.

Michał ewidentnie skrócił krok, teraz głównie zaczął on prowadzić, chodź nie wyrywał do przodu, bolała go kostka. Jak widać punkty 605 poszły wolno, ale największy błąd zawodów zdarzył się na nisko punktowanym PK. Michał prowadził, ja nie kontrolowałem dystansu, bo Michałowi liczenie kroków dobrze szło. Zresztą ten co biegł pierwszy z reguły bardziej koncentrował się na nawigowaniu a drugi tylko kontrolował. Jak się biegło na przedzie to nie czuło się zmęczenia :) Michał stanął na dłużej za potrzebą przy rowie do którego dobiegliśmy, punkt miał być na zakręcie strumienia więc podejrzewałem, że to ten, innego nie było na mapie.  W jedną stronię się mi skończył więc poszedłem w drugą, kierunek trochę się nie zgadzał, ale zaraz rów skręcał i liczyłem, że zaraz PK będzie. W końcu Michał skończył i dołączył do mnie. Przebijaliśmy się przez powalone drzewa, ale nic nie wiedzieliśmy, zresztą śladów było mało... Potem trafiłem na inny rów ale mały.. W końcu musieliśmy się jakoś wydostać z tego lasu i trafić na punkt charakterystyczny... To nie było łatwe,  zeszło prawie godzina i 20 minut od zabudowań od których było 600 metrów do PK. To była strata, która powoduje że spadliśmy o wiele miejsc.

 Dalej na południe nie było lżej a nawet cieplej, maszerowaliśmy w nieprzyjaznym lesie ;) Dobiliśmy do bazy w której zeszło nam dużo czasu, zjadłem, ale wiedziałem, że już nogi za bardzo bolą żeby dało się biec. Zdobyliśmy jeszcze 3 i 4, do dwójki nie miałem ochoty iść, Czesi do 2 ki biegli wartkim tempem... Drużyny z pierwszej 8-ki w dodatku, że świetnie się nawigują to jeszcze wytrzymują cały dzień w szybkim tempie. 

 

 Polacy na podium w kategorii weteranów. Piotr Szaciłowski i chyba najlepszy nawigator w Polsce Marcin Krasuski.

 

 W klasyfikacji generalnej całe podium dla Łotyszy. Niespodziewanie? Prawdopodobnie drużyny się składały z jednego świetnego nawigatora i drugiej osoby bardzo wytrzymałej biegowo. No i byli wytrenowani do tego standardu lasu.

 Takich zawodów nie uświadczymy w Polce głównie ze względu na brak tak dzikiego terenu (ale nie było jeżyn chyba za to był barszcz sosnowskiego) . W dodatku fajna mapa, system bezdotykowy, dobra baza w środku niczego. Warto było wystartować, zobaczyć, że są zawody w których zdecydowanie ważniejsza jest orientacja od długich przebiegów. Teraz jak słyszę będąc na zawodach w Polsce, że było tyle pokrzyw i tak było ciężko, to mogę mówić, że było łatwo w porównaniu z  Łotwą. GPS, który mierzył w dużych interwałach, podał 102,6 km. Na pewno zrobiliśmy większy dystans, ale w Polsce takie odległości w parze zrobilibyśmy może w 12 godzin. Miejsce 43 (303 pt), jakby zaliczyli nam 8 pt. to było by 35. Głównie ostanie 6,5 godziny były fatalne, zaledwie 20 punktów. Dzień po zawodach spuchły mi stopy w okolicy kostek i achilessa, możliwe, że przez opaski kompresyjne (zakładajcie jedynie skarpety kompresyjne). Dwa dni po spuchło mi kolano, które już w styczniu spuchło. Dwa tygodnie po zawodach dalej nie mogę biegać, na razie wybieram się na USG, ale liczę, że za tydzień będzie mógł ostro biegać...

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Featured Posts

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Recent Posts
Search By Tags

November 23, 2018

December 4, 2017

September 2, 2017

Please reload

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Facebook Social Icon
  • Twitter Social Icon
  • Google+ Social Icon
Puchar Lubuskiego w BnO
ks hades logo.png
logo_pzos_200_39.png
  • Grey Facebook Icon
  • Grey YouTube Icon

Facebook

Polub nas 

YouTube

Subskrybuj

© 2019 Paweł Jankowiak

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now