Wilga Orient 2017

December 4, 2017

Przed zawodami

            Trzecia edycja Wilgi, pierwszą wygrałem, w drugiej nie znalazłem dwóch PK a jeden przegapiłem. Maraton na orientację w którym słowo "orientacja" nie jest na wyrost. Wygra osoba, która w pierwszej kolejności dobrze się nawiguje a w drugiej jest wytrzymała i szybka. Tym razem miałem mocnego rywala w postaci Michała Jędroszkowiaka i więcej osób stawiało na niego. 

 Dzień przed zawodami dziwiłem się czemu tak boli mnie mięsień na łydce, czy to od 31 km krosu po górkach w niedzielę, czy od interwałów, których nigdy nie robiłem a zrobiłem we wtorek.

     Na zawody jechałem w ostatniej chwili i jak się okazało star był nie o 8 a 7:44 więc nie miałem już czasu na rozgrzewkę i na rozrysowanie trasy. Na początku biegu postanowiłem wybrać warianty. Niestety opisy PK zostawiłem w bazie, a opsiów nie było na mapie głównej. Dzień będzie dzisiaj słoneczny i nic tylko biegać.

Start

     Mapa Koźle, taka stylizowana na BnO, ale zdecydowanie nie tak dokładna. Teren fajny, przyjemnie się tu biega. Kojarzyłem te świerki i kanały z poprzedniej edycji, aż żal, że już tak szybko nie pobiegamy tutaj. Dużo "zielonego" na mapie utrudniało odnalezienie PK na mapie :D Wielkość symboli i okręgów od PK użyto znormalizowane, ale w przypadku dowolnej kolejności na zielonej mapie łatwo było pominąć jakiś punkt. Na tej mapie mieliście przyjemność szukać tych samych lampionów co na Olędrach :)

Mapa i przebiegi w 3DRerun.   

W sumie trzy razy wybiegałem z tej mapy. Trasy na których są różne mapy należą do trudnych pod względem wyboru wariantu. Niestety za drugim razem błędnie zmieniłem PK od którego wybiegałem na PK 22, chciałem z 5 a poleciałem jeszcze na 4 przez co nadrobiłem sporo dystansu. 

   Bardzo lubię analizować trasy pod względem swoich wariantów, błędów jak i dokładności zaznaczenia punktów na mapie wersus w terenie. Ustawienie poprawne i zaznaczenie na mapie tylu PK jest trudne, zwłaszcza jak nie ustawia się ich w oczywistych miejscach jak róg lasu czy szczyt górki. W dodatku Seba ustawiał jeszcze dużo PK dla tras rowerowych.

       Już podczas biegu miałem wątpliwości co do ustawienia PK a wy mieliście ? Jak tak to do których? 

      Na PK 4 jak widać obrałem w odpowiednim miejscu azymut i szybko zobaczyłem, że PK jest bardziej na SW.

 

      Jak widać PK 22 był zaznaczony na rowie a stał na skraju bagna (nie miałem opisu PK, więc miałem trudniej). Jak szukałem PK przy początku rzeki Ostrorogi, przez przypadek zobaczyłem coś w oddali w krzakach i uznałem, że leśnicy żadnej tabliczki raczej tam by nie przypinali i może to być PK. Podejrzewam, że budowniczy uznał, że w tamtym miejscu będzie ciekawsze miejsce na PK, ale zapomniał zmienić tego na mapie.

     PK 25 dojrzałem kątem oka z boku  biegnąc na azymut gdzieś gdzie wydawało mi się, że będzie polana. To był PK, który mógł wypłynąć na wyniki zawodów. Ustawiony na suchej polance w lesie. Jak widać zrobiłem dużego gonga wybiegając drogą w przeciwną stronę. Duży błąd nr 2.

      Kolejna fajna mapa Wielonek. Postanowiłem zdjąć jedną warstwę spodni, jednak przesadziłem trochę z dwoma :p

    PK 11 ukryty w rowie lekko przesunięty, PK 13 był na wykrocie nie zaznaczonym na mapie troszkę w innym miejscu.

       PK 36 to był punkt ekstremalny. Próbowałem iść po kępach trawy, bo nie wiedziałem jak jest głęboko, ale ryzyko przewrócenia się i zamoczenia się całkowicie było zbyt duże i wracając od PK nie wchodziłem na kępy. Na bagnie woda była lodowata (do kolan). 

       Z PK 24 na 37 trzeci duży błąd. Pobiegłem drogą na południe, nawet pole z prawej strony się mniej więcej zgadzało, chodź dziwiło mnie czemu tak szybko. Na PK 37 był dobrze wyposażony punkt żywnościowy, niestety to co nalałem sobie zgubiłem do PK 34 wraz z mapami do BnO i dwoma rozświetleniami PK. Kawałek się wróciłem w lesie przy PK 34, ale nie widziałem zguby :(

Do PK 35 przebiegało się zalaną drogą między jeziorami :) Sam PK stał a jakże na bagnie przy jeziorze.

      Cało droga z północny na południe mapy była pod Słońce, co stanowiło utrudnienie ;)

       Dziki las na południu z trudnymi PK, na szczęście poszły mi one sprawnie, nie licząc PK 44, który bez rozświetlenia i opisów był trudny. Wydawało się, że należy szukać przy strumieniu a był on na granicy kultur, na szczęście metoda z machaniem głową na wszystkie strony dała efekt i dojrzałem ten punkt. 

         PK 43 to był PK, który nawet nie wiedziałem, że miał troszkę przesunięte kółko na mapie, bo trafiłem dobrze na niego. Myślę, że nikt nie powinien mieć problemów, nawet bez opisów czułem, że PK będzie gdzieś na tych ruinach. Już na tym etapie moje nogi były wykończone fizycznie.

      PK 47, sprawił mi najwięcej problemów, częściowo dlatego, że wylosowałem wariant ataku od zachodu, który wyglądał na krótszy.  Podczas ostatecznego ataku na PK, tj. gdy zbiegam z drogi i ustawiam azymut na PK zauważyłem, że mapa jest tutaj niedokładna, gdyż w miejscu lasu jest łąka.  Naszukałem się długo, znalazłem rowy z wodą, chodziłem po bagnach, i gdy już powoli chciałem się oddalić na drugą  stronę lasu do następnego PK trafiłem na staw ! Na końcu musi być PK i był przy przecince. Cholera gdybym nabiegał od przeciwnej strony na pewno od razu bym na niego trafił. Nawet nie wiedziałem, że PK był ustawiony na tym stawie bardziej na północ, czyli błędnie. Ten staw na południe składał się bagien i szerokiego rowu. Na dodatek, że teren się nie zgadzał (łąka) to jeszcze lampion był w innym miejscu, przez co straciłem 14 minut.

W dodatku postanowiłem nie wiązać trwale sznurówek  i sznurowałem buty wiele razy dzisiaj, na co mogę być zły na siebie. Zabrałem zapasowe skarpetki, bo wiedziałem jak zimna jest teraz woda, ale w czasie biegu woda w butach się ogrzewała :D

 

 PK 45 delikatnie (może 15 metrów bardziej na południe). Mocno osłabłem, potem zjadłem i odzyskałem siły na finisz.

     Ostatni miałem PK 27, przy którym czuć było zupą cebulową. Po drugiej stronie lasu było pole z cebulą :) Finisz przez łąki i do bazy.

Po biegu

    Niestety tym razem sporo przegrałem z Michałem WYNIKI Może jakbym był wcześniej w bazie, zabrał na trasę opisy, to była by szansa na wygraną. Popełniłem kilka sporych błędów, ale każdy popełniał ;) Kilka razy "załatwiałem się",mój żołądek nie stworzony do biegania od rana :D   Przebiegłem 54,65 km w  6:35:32 , tętno 141 bpm.

        Zawody świetne, z fajną nawigacją i mapami, chyba aż 42 punkty kontrolne z czego niektóre trudno dostępne, brawa dla Seby W. za organizację i przyjęcie tak dużego grona uczestników. Niektóre PK nie były precyzyjnie ustawione, ukryte, ale z tym należy się liczyć w rajdach, chodź nie uznawać tego za regułę. Mam nadzieję, że nie wpłynie to mocno na punktację do PMnO, gdyż na innych maratonach po prostu nikt szczegółowo nie sprawdza poprawności PK i jest ich po prostu mało, co czyni z nich tylko maratony a nie maratony na orientację. 

        W tym roku wystartuje prawdopodobnie jeszcze tylko w sobotę w Rogainingu Mikołajów we Włoszakowicach, gdzie bronie tytułu i spróbuję się odegrać za przegraną Michałowi.

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Featured Posts

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Recent Posts
Search By Tags

November 23, 2018

December 4, 2017

September 2, 2017

Please reload

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Facebook Social Icon
  • Twitter Social Icon
  • Google+ Social Icon
Puchar Lubuskiego w BnO
ks hades logo.png
logo_pzos_200_39.png
  • Grey Facebook Icon
  • Grey YouTube Icon

Facebook

Polub nas 

YouTube

Subskrybuj

© 2019 Paweł Jankowiak

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now